2011-03-29

Historia kościoła (II)

Pałac Kazanowskich i klasztor karmelitanek

Cały gmach dzisiejszego warszawskiego „Caritasu” stanowił w przeszłości okazały pałac Kazanowskich. Na tym miejscu, usytuowanym bezpośrednio przy klasztorze bernardynów (dzisiejszy kościół św. Anny), istniał pod koniec XVI w. drewniany dom (pałac) Jerzego Mniszcha. Później posiadłość przeszła do rodziny Bobolich/Bobolów (z której pochodził m.in. św. Andrzej Bobola) – wówczas, na początku XVII w., zbudowali oni pałac murowany. W roku 1617 król Zygmunt III Waza odkupił od Bobolich ich pałac z myślą o przekształceniu jej na potrzeby swojego syna, królewicza Władysława (późniejszego Władysława IV).

Rozbudową pałacu Bobolich, która trwała w latach 1628-43 (wg innych źródeł, 1637-43), zajął się architekt Constantino vel Costante Tencalla (1610-1647). Królewicz Władysław jednak podarował w międzyczasie swój pałac przyjacielowi, Adamowi Kazanowskiemu (~1599-1649), przez co pokłócił się z ojcem. Stało się to w 1632 roku, co sugeruje, że przeprowadzana przez Tencallę rozbudowa nie mogła zacząć się dopiero w roku 1637. Należy też zwrócić uwagę na spotykane jeszcze inne daty [roz]budowy pałacu Kazanowskich, a mianowicie 1632-50. Nie można też wykluczyć, że pałac doświadczył kilku rozbudów lub przebudów już na początku swojego istnienia, związanych ze zmianami przynależności, śmiercią architektów, właścicieli itd. 

Pałac od strony skarpy wiślanej. Źródło: Wikipedia

Była to wspaniała renesansowa lub wczesnobarokowa rezydencja, znana nam z przekazów ikonograficznych i opisów, np. Jeana le Laboureura (1646), który był przetłoczony jej przepychem (o czym można przeczytać tutaj). Resztki tej budowli możemy i dzisiaj podziwiać z dziedzińca wewnętrznego „Caritasu”, z tarasu za budynkiem i ze skarpy wiślanej (co prawda, dostęp może być cokolwiek utrudniony).

(Zdjęcia można kliknąć i powiększyć)










Pozostałości pałacu Kazanowskich - widok z tarasu za pałacem

Taras za pałacem Kazanowskich - widok w kierunku Wisły

Pałac posiadał własną kaplicę, która, co należy podkreślić, nie miała nic wspólnego z istniejącym dzisiaj kościołem. Budynek pałacu, kwadratowy w planie (lub zbliżony formą do kwadratu), posiadał dość obszerny dziedziniec wewnętrzny, na którym znajdowało się główne wejście do pałacu.

















Od strony skarpy wiślanej jeszcze i dziś ciągnie się mur obronny, rówieśnik pałacu, na którym zawieszona jest współczesna chyba tablica o ciekawej treści: „Tu u stóp pałacu Kazanowskich walczył z małpami pan Zagłoba”. Rzecz dotyczy 1656 roku, czasu wojny ze Szwecją, szturmu pałacu Kazanowskich i walki Jana (Onufrego) Zagłoby z małpami z pałacowego zwierzyńca, co opisane zostało przez Henryka Sienkiewicza w jego „Potopie”. Że wiemy, że Zagłoba był postacią fikcyjną (a w Warszawie mamy szczególne zamiłowanie do upamiętnienia postaci literackich, choćby „dzieci” Bolesława Prusa), to ciekawi jesteśmy, czy przynajmniej małpy istniały. Bądź co bądź, byłby to istotny element wyposażenia i całej historii naszego pałacu.







Były małpy lub nie, ale pałac Kazanowskich został w czasie oblężenia Warszawy 1656 roku w dużym stopniu zniszczony, choć dostępne online informacje są w tym zakresie sprzeczne. Ciekawy detal, znajdujący się obecnie na dziedzińcu byłego pałacu i kształtem i kolorem przypominający kaktus lub ogórek, jest rzekomym fragmentem attyki pałacu, który miał spaść z dachu podczas ostrzału artyleryjskiego. Trudno stwierdzić, na ile odpowiada to rzeczywistości.



Odkupiony w 1661 od Kazanowskich, pałac przeszedł w ręce Heleny Tekli Lubomirskiej (z Ossolińskich). Ona też w 1663 roku zaproponowała sprowadzonym przez wielkiego kanclerza koronnego Jerzego Ossolińskiego 14 lat wcześniej z Krakowa karmelitankom bosym pałac (lub jego część) na ich nową rezydencję, w zamian poprzedniej, drewnianej lub murowanej (źródła sobie przeczą), zburzonej w czasie potopu szwedzkiego, a która podobno mieściła się w rejonie dzisiejszej ulicy Ossolińskich. Trzeba też powiedzieć, że Ossolińscy – fundatorzy domu warszawskiego – obiecali siostrom wybudowanie murowanych klasztoru i kościoła.

Z dziejami karmelitanek w Warszawie nierozerwalnie związana jest postać Marianny (zwanej Teresą od Jezusa) Marchockiej (25.06.1603, Stróże k. Zakliczyna – 19.04.1652, Warszawa), od 1620 karmelitanki z klasztoru w Krakowie i jego późniejszej (1637) przełożonej. Miała ona pierwotnie być założycielką i przełożoną nowej fundacji klasztornej we Lwowie, lecz z powodu wojny z Kozakami zmuszona została do powrotu z siostrami do Krakowa, skąd w roku 1649 wyjechała na kolejną nową misję karmelicką – do Warszawy, gdzie, wydaje się, nawiązała pewne więzy duchowe z dworem królewskim. W klasztorze warszawskim Marianna-Teresa została przeoryszą i pełniła tę funkcję prawie do śmierci. Przez ostatni rok życia bardzo chorowała i cierpiała; dookoła jej szczątków rozwinął się kult; obecnie trwa postępowanie beatyfikacyjne. Niewątpliwie, po przeniesieniu się klasztoru do budynku pałacu Kazanowskich trumnę Marianny Marchockiej ulokowano w nowym miejscu.

Już następnego roku (1664) po swoim wprowadzeniu się do pałacu karmelitanki rozpoczęły jego przebudowę na klasztor (autor projektu – słynny architekt Giovanni Battista Gisleni (1600-1672)). Rozebrano m.in. pierwsze piętro pałacu od strony Krakowskiego Przedmieścia, mieszczące wielką salę balową.



































W 1696 roku rozpoczęto budowę kościoła (z czego wynika, iż kościół powstał jako budowa samodzielna, a nie jako zaadaptowane pomieszczenie pałacowe). Mimo, iż przez historię obiektu przewijają się nazwiska wyjątkowo sławnych i znanych architektów, nie wiemy, kto był projektantem kościoła. W roku 1699 budowę kościoła św. Teresy (z Ávila) ukończono. Siostry karmelitanki opiekowały się świątynią aż do kasaty ich klasztoru przez rząd carski 17 grudnia 1818 roku (jeszcze przed ogromną falą likwidacji klasztorów w Królestwie Polskim, która nastąpiła w kwietniu 1819). Jak powiadają źródła zakonne, karmelitanki dowiedziały się o planowanej kasacie na dwa tygodnie przed terminem oficjalnego jej ogłoszenia, dzięki czemu zdołały najcenniejsze swoje rzeczy wysłać do macierzystego domu w Krakowie, dokąd następnego dnia po ogłoszeniu kasaty udały się i same. Nie wiemy niestety, co obejmowały owe „najcenniejsze rzeczy” (przekazy mówią tylko o szczątkach przełożonej karmelitanek matki Teresy Marchockiej, które zachowały się w stanie nienaruszonym i do dziś spoczywają w kościele klasztornym przy ul. Kopernika w Krakowie), wydaje się jednak, że ołtarz główny kościoła pozostał na swoim miejscu.

Fragment kościoła karmelitanek na obrazie XVIII w.
Źródło: fenomenwarszawy.blogspot.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza