2015-03-24

Palm Sunday with Lemmens' music!

The Palm Sunday of 2015 is coming. Our ensemble, the Warsaw Anglican Voices, together with me, is preparing the musical part of Palm Sunday Liturgy. This year we decided to perform a set of music composed by excellent Belgian composer, Jacques-Nicolas Lemmens (1823-1881), who also spent a third of his life in London.

So, we will perform:

  • Mass in F major for two treble voices and organ 

(Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Agnus Dei)

  • The 3rd Organ Sonata in A minor, called "Sonata Pascale" (Easter Sonata)

(Allegro - Adoration - Finale: Alleluia)

The Liturgy - together with Palm Sunday Procession - will be framed in this way, that the 1st movement of the Organ Sonata will be played as a Prelude; the "Adoration" will sound during the communion, and the final Alleluia will be performed as a Postlude.

The parts of Mass in F Major will be included into the normal course of the Liturgy - instead of the same parts of it sung by parishioners.
Since the Gloria is integral part of Lemmens' Mass, we will perform it exceptionally (we have no Glory to God during the Lent). The rest of musical part - four church hymns - will be traditional, Anglican.

Everybody is warmly welcome! Let's celebrate the Palm Sunday all together - with excellent Lemmens' music!

Yours
Rostislaw Wygranienko
Director of Music and organist
Church of England in Poland


Sunday, March 29, 2015, at 10.25
Emmanuel Anglican Church
Krakowskie Przedmieście 62, Warsaw, Poland

Niedziela Palmowa z muzyką Lemmensa

Nadchodzi Niedziela Palmowa roku 2015. Wraz z naszym zespołem "Warsaw Anglican Voices" (Anglikańskie Głosy Warszawy) przygotowujemy oprawę muzyczną niedzielnej liturgii.

Podczas nabożeństwa (tradycyjnie o godz. 10.30) zabrzmią dwa utwory wybitnego belgijskiego kompozytora Jacquesa-Nicolasa Lemmensa (1823-1881):


  • Msza F-dur na dwa głosy żeńskie i organy 
(Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Agnus Dei)

  • III Sonata organowa a-moll "Wielkanocna"
(Allegro - Adoration - Finale: Alleluia)

Liturgia - wraz z procesją Niedzieli Palmowej - zostanie ułożona tak, że I część Sonaty Organowej zostanie wykonana na jej rozpoczęcie; II część - na komunię, zaś finał - na zakończenie liturgii. Natomiast poszczególne części Mszy F-dur zastąpią części mszalne zwyczajowo śpiewane przez lud w odpowiednich momentach liturgii. Pozostałe elementy oprawy muzycznej - cztery hymny - pozostaną tradycyjne, anglikańskie.

Wszystkich serdecznie zapraszamy na Niedzielę Palmową z muzyką Lemmensa!

Niedziela, 29 marca 2015, godz. 10.30
Kościół Anglikański św. Emmanuela
Warszawa, Krakowskie Przedmieście 62

2014-07-22

Przebudowa klasztoru karmelitanek bosych przez Corazziego

Powszechnie uważa się, że przebudowa rozpoczęła się w roku 1819 - tuż po przejęciu budynków poklasztornych przez Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności - i zakończyła się prawdopodobnie rok później. Autorem projektu przebudowy był Antonio Corazzi, zaś wszystkie archiwa WTD, jak wiadomo, spłonęły w czasie wojny.

Jednak dzisiejszy stan badań nie stwierdza jednoznacznie, kiedy doszło do przebudowy gmachu.

W albumie "Stara Warszawa" znajdujemy wizerunek znanego dziś gmachu autorstwa Corazziego z podpisem - "Gmach Towarzystwa Dobroczynności w r. 1839", a więc w roku 1839 budynek istniał już w postaci docelowej.

Jednak poprzedni wizerunek budynków poklasztornych ukazuje kościół i klasztor karmelitanek w postaci nieprzebudowanej. Jest to niedatowany obraz Aleksandra Majerskiego, który autorki książki "Warszawa w rysunkach Majerskiego" (1958) usilnie próbują przywiązać do roku 1818, kiedy, ich zdaniem, rozpoczęła się przebudowa. "Majerski uwidocznił [...] kaplicę i dawny pokarmelicki budynek klasztorny [...] niemal w przededniu ich gruntownej przebudowy. Przebudowa ta, przeprowadzona w 1818 r. według projektu Antoniego Corazziego, pozostawiła nam w pamięci charakterystyczną empirową fasadę z hasłem Towarzystwa 'Res sacra miser'".

Już sama data - 1818 - jest nieprawdziwa, jako że wówczas kościół wciąż należał do karmelitanek i był czynną świątynią klasztorną.

Lecz najwięcej zamieszania, nieogarniętego przez autorki, wprowadza sam Majerski w podpisie do rysunku, a nawet w samej jego nazwie.

Otóż nazwa rysunku - to "Widok Krakowskiego Przedmieścia z kościołem Karmelitek i domem Malcza".

Na obrazie, oprócz kościoła i klasztoru, widnieje jeszcze kamienica, z balkonu której w XVIII wieku Canaletto uruchamiał swoją camera obscura, fotografując perspektywę Krakowskiego Przedmieścia w kierunku Placu Zamkowego. Kamienica ta dziś nie istnieje - znajdowała się na miejscu skweru Hoovera.

Ta właśnie kamienica, zwana pierwotnie kamienicą Wasilewskiego (zbudowana w 1767), stała się w 1830 roku własnością doktora Wilhelma Malcza, "znanego warszawskiego lekarza i społecznika, twórcy szpitala Ewangelickiego i działacza Towarzystwa Dobroczynności".

Zatem, rysunek musiał powstać najwcześniej w roku 1830!

Do rysunku dołączono również autorskie wyjaśnienie:

"Widok części Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie, jak dawniej stało, na prawo dziś dom Malcza doktora a dawniej Wasilewskiego oznacza jak dawniej stał, dziś już zmieniony o jedno piętro wyżej stoi, a obok niego przytyka się dom w którym mieszkała siostra Stanisława Augusta króla polskiego. W środku zaś jest dawniejszy kościołek Karmelitek wraz z klasztorem dziś zrestaurowany na Tow. Dobroczynności wraz z kapliczką. W roku jeszcze 1829 był Teatr Rozmaitości. A na lewo przytykający dom do kościoła Karmelitek gdzie mieszkał Ludwik Ośmnasty później król francuski".

Jak widzimy, opisu dokonano później, niż namalowano rysunek - gdyż i kamienica Malcza została już przebudowana, i kościół został już "zrestaurowany" - lecz dokładnie nie wiadomo, kiedy. Mimo to, z całą pewnością Majerski malował budynki nie z pamięci, lecz tak, jak wówczas stały - nie ma bowiem powodu sądzić, że chciał uwiecznić choćby kamienicę Malcza w skromniejszej postaci sprzed przebudowy.

Niestety, nie wiemy, kiedy kamienicę Malcza (d. Wasilewskiego) nadbudowano o jedno piętro.

Czyli - ujmując zagadnienie lopatologicznie - mamy sytuację następującą: już "Malcz" (1830), ale jeszcze nieprzebudowany kościół (który już w roku 1839 był w postaci przebudowanej).

Osobną kwestią pozostaje to, na ile rysunek Majerskiego był zgodny z prawdą, czyli na ile dokładnie odtworzone były szczegóły i na ile zachowane zostały proporcje. Co do tego nie ma jednoznacznej pewności, o czym mam nadzieję kiedyś napisać.


2014-07-21

Powojenne plany zburzenia kościoła pokarmelitańskiego

Wśród badaczy tematu pałacu Kazanowskich, kościoła św. Teresy i budynków Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności pokutuje mit o tym, że po wojnie planowano rozbiórkę tych budynków. Rykoszetem powoduje to wniosek, iż kościół pokarmelitański (od 1819 - kaplica WTD) został zniszczony w czasie wojny, co z definicji jest nieprawdą, jako że wnętrze kościoła zachowało się całkowicie, a na zewnątrz został uszkodzony tylko szczyt fasady oraz spłonął dach, nie uszkadzając sklepienia.

Widzimy to zresztą na powojennym zdjęciu.

Inna sprawa - to też widzimy na tym samym zdjęciu - że została zburzona część środkowa corazziewskiego gmachu WTD, gdyż kościół nie ma po prawej stronie przybudówki, mieszczącej historyczną zakrystię kościoła klasztornego, a dzisiaj - księgarnię i kawiarnię "Pożegnanie z Afryką".

Nie wiemy niestety (może inaczej: nie mam dostępu do zdjęć i dokumentów), w jakim stopniu był zburzony cały gmach dzisiejszego hospicjum Caritas. Wydaje się, że w znacznym, skoro kościół został całkowicie oddzielony od reszty niegdysiejszego budynku. Jednakże sam czworobok Caritas jest na tyle olbrzymi i na tyle dobrze zachowany (kaplica z roślinnymi ornamentami w części wewnętrznej, oryginalne sklepienia i portale), że można przypuszczać, że zburzeniu wojennemu uległ prawie wyłącznie gmach frontowy od strony Krakowskiego Przedmieścia autorstwa Corazziego.

W książce "Warszawa w rysunkach Majerskiego" (druk w maju 1958; informacje więc sporządzano wcześniej, prawdopodobnie w 1957), czytamy: "Szczątki budynku Towarzystwa Dobroczynności, zniszczonego w czasie ostatniej wojny, ulegają obecnie rozbiórce."

Nie wiemy, czy istotnie trwała wówczas rozbiórka, czy była jedynie planowana, kiedy ją zaniechano i kiedy ostatecznie przystąpiono do rekonstrukcji gmachu WTD (i w jakim stopniu go zrekonstruowano). Wydaje się, że, ze względu na dobry stopień zachowania wewnętrznych części d. pałacu Kazanowskiego rozbiórka całości w ogóle nie wchodziła w grę (mnogość pomieszczeń w gmachu stwarzała wspaniałe możliwości kwaterunku dużej liczby osób, gdyż w zburzonej Warszawie występowały liczne braki mieszkaniowe). Prawdopodobnie, autorki "Majerskiego" opisały sytuację jedynie intencjonalnie, lecz do samej rozbiórki nie przystąpiono: wobec dobrego stanu trzech pozostałych przęseł czworoboku uznano za stosowne odtworzenie zburzonej fasady i połączenie jej z resztą w historyczną całość.

Bez względu więc na to, jak postanowiono zagospodarować plac na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Bednarskiej po rozbiórce ruin fasady WTD, nie ma żadnych powodów do twierdzeń, że rozbiórką planowano objąć również doskonale zachowany kościół pokarmelitański św. Teresy.

2014-07-20

"Warszawa w rysunkach Majerskiego" o kościele pokarmelitańskim

"Duże zmiany zachodzą również w tych latach [1815-30] w zabudowie wschodniego bloku Krakowskiego Przedmieścia, na odcinku od kościoła św. Anny do ulicy Bednarskiej. Były to tereny zajęte w XVII w. przez kompleks budowli pałacowych Adama Kazanowskiego, zburzonych częściowo podczas wojny polsko-szwedzkiej, w latach 1655-57, a później darowanych przez spadkobierców oo. bernardynom. W drugiej połowie XVIII w. część tych budowli, położona bliżej kościoła Bernardynów [św. Anny], stanowi pałac hr. Manuzziego, nabyty w 1782 r. przez siostrę króla Stanisława Augusta, Ludwikę Zamoyską. Pozostałe budynki wraz z dawną kaplicą Kazanowskich należały od 1663 r. do karmelitanek bosych.

Na te właśnie budowle zwraca uwagę rysunek Majerskiego, wykonany w okresie gdy cała ta część Krakowskiego Przedmieścia ulegała dużym przemianom. W 1818 r. Piotr Aigner nadał empirową, arkadową fasadę klasztornemu budynkowi, zespalając go z klasycystyczną fasadą kościoła Bernardynów, wykonaną przez niego jeszcze w 1788 r. W tymże roku 1818 budowle kościołka i klasztoru karmelitanek przechodzą na własność Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. Majerski uwidocznił na planie głównym swego rysunku kaplicę i dawny pokarmelicki budynek klasztorny, o skromnej elewacji z barokowym szczytem, niemal w przededniu ich gruntownej przebudowy. Przebudowa ta, przeprowadzona w 1818 r. według projektu Antoniego Corazziego, pozostawiła nam w pamięci charakterystyczną empirową fasadę z hasłem Towarzystwa "Res sacra miser".

[...]

Na miejscu pałacyku Zamoyskich wzniesiono w 1861 r. gmach Resursy Obywatelskiej. Szczątki budynku Towarzystwa Dobroczynności, zniszczonego w czasie ostatniej wojny, ulegają obecnie rozbiórce."

(Alina Sokołowska, Antonina Zalewska, 1958 [druk w maju 1958; tekst prawdopodobnie pisany wcześniej, tj w 1957).

Powyższy tekst zawiera jedną generalną nieścisłość: dziwne przywiązanie autorek do daty "1818". Tymczasem, ani WTD nie przejęło kościoła w roku 1818 (lecz dopiero w 1819), ani przebudowa nie rozpoczęła się w 1818 (prawdopodobnie, miała ona miejsce pomiędzy 1831 a 1839.

Kwestię "rozbiórki szczątków budynku WTD" jeszcze poruszymy.

2014-07-19

Studium historyczne nad kościołem ss. Karmelitanek bosych w Warszawie 3

Co wiemy na pewno lub z dużym prawdopodobieństwem?

1. Na sklepieniu i ścianach znajdują się co najmniej 2 lub 3 warstwy malarskie, w tym najstarsze freski (ołtarze iluzjonistyczne, wazony, ornamenty roślinne) z XVII lub XVIII wieku oraz późniejsze, XIX-wieczne malowidła olejowe (nieustalona kompozycja na sklepieniu, geometryczne obramowania okien z wolutami i siedzącymi na nich aniołkami; 8 obrazów z życia Maryi).

2. Malowidło na sklepieniu, zawierające Cudowny Medalik, nie mogło powstać wcześniej, niż w 1832 roku (rozpoczęcie oficjalnego kultu).

3. Malowidło sklepienne wykonano techniką olejną, co przyczyniło się do jego szybkiego zniszczenia wskutek wilgoci (efekt Leonarda da Vinci). Prawdopodobnie to spowodowało zamalowanie polichromii.

3. Słynne zdjęcie z 1897 roku nie ukazuje odkrytych dziś fragmentów malowidła - gdyż albo już zostało zamalowane, albo jeszcze nie zostało namalowane.

4. Zamalowanie polichromii musiało nastąpić przed budową organów w II połowie 1907 roku. Za organami widzimy czystą biel; samych organów raczej też nikt nie przesuwał. Mogło to się stać zarówno w I połowie 1907 roku, jak i przed rokiem 1897 (ukazanie się zdjęcia w "Tygodniku Ilustrowanym").

5. Zdjęcie z 1897 roku ukazuje inne, niż dzisiaj zostały odsłonięte, ramy geometryczne na ścianach wkoło obrazów z życia Maryi. Jest to niewytłumaczalne.

6. Nie ma pewności, czy obramowania geometryczne na ścianach powstały jednocześnie z obrazami maryjnymi, czy wcześniej, i dlaczego aż do XX wieku nie zostały zamalowane jako absolutnie niepasujące do obrazów maryjnych.

7. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu przyjęto dopiero w roku 1854, zatem wcześniej kaplica nie mogła funkcjonować pod tym wezwaniem. Nie wiemy, pod jakim wezwaniem funkcjonowała ona od momentu wypędzenia karmelitanek (ich kościół miał nazwę św. Teresy) do momentu ponownej konsekracji (rok nieustalony) za rządów szarytek.

8. Ołtarz główny kościoła nie jest oryginalny, lecz został sprowadzony w XIX wieku z bliżej nieznanej miejscowości. Prawdopodobnie jego ikonografia (postacie mężczyzny i kobiety, do dziś nierozszyfrowane) nie jest związana ani z tradycją szarycką, ani karmelitańską. Za czasów szarytek jedynie namalowano nowe obrazy ruchome w ołtarzu (w tym św. Wincenty a Paulo oraz bliżej nieokreślona "siostra miłosierdzia" - św. Katarzyna? Św. Ludwika?).

9. Za ołtarzem głównym widnieje duży hak, na którym, prawdopodobnie w latach 1819 - ???? (instalacja nowego ołtarza) wisiał ogromny obraz, dziś poniewierający się w kościele a ukazujący ślepca (dokładna ikonografia na razie nie ustalona).

10. Na ścianie ołtarzowej znajdował się jeden z trzech ołtarzy iluzjonistycznych, znanych z opisu kościoła karmelitanek. Pozostałości dwóch bocznych ołtarzy iluzjonistycznych zostały częściowo odkryte; ołtarz główny nadal pozostaje zasłonięty wtórnym ołtarzem drewnianym.

11. Nie wiadomo, kiedy nastąpiło zamalowanie ołtarzy iluzjonistycznych, a zatem kiedy w ołtarzu głównym zainstalowano duży hak do zawieszenia obrazu ołtarzowego. Prawdopodobnie, stało się to już po 1818 roku.

12. Za czasów karmelitańskich nie istniała galeria ani chór organowy. Organy mieściły się w chórze zakonnym (dzisiejsza zakrystia), natomiast ówczesna zakrystia mieściła się tuż przy wejściu do kościoła, na terenie dzisiejszej księgarni.

13. W roku 1956 komisja (dokładnie nieokreślona), oglądając kościół, stwierdziła, że "malowidła na sklepieniu nie mają walorów zabytkowych i artystycznych i mogą zostać zamalowane" (cytat nie jest dosłowny). Nie sporządzono ani opisu "malowideł", ani dokumentacji fotograficznej. Warte jest zastanowić się, co dokładnie mogła zobaczyć wówczas komisja na sklepieniu. Jak już wyjaśniliśmy, malowidła zniknęły przed budową organów (1907-08). W późniejszym okresie na sklepieniu mogło powstać proste geometryczne obramowanie całego kościoła (wzorem tego, które dziś jest odkryte w zakrystii, lub wzorem ogromnych "płacht"-ram, otaczających obrazy maryjne na ścianach). W tej sytuacji w istocie nie chodziło o malowidła zawierające przekaz ikonograficzny, lecz o proste wzory geometryczne, które nawet nie poddawały się udokumentowaniu lub opisowi.

14. Nie znamy żadnych nazwisk ani dat dotyczących prac wewnątrz kościoła pokarmelitańskiego od 1819 do 1945 roku (z wyjątkiem organmistrza Leopolda Hartmana, autora organów). Nie wiemy, kto i kiedy wykonał malowidła sklepienne i osiem obrazów maryjnych. Zarówno zachowane fragmenty malowidła sklepiennego, jak i obrazy maryjne, świadczą o wysokim kunszcie i biegłości malarza.

15. Ustalenie autora malowideł może pójść drogą sprawdzenia warszawskiego cechu malarzy i jego członków, żeby przynajmniej określić szereg nazwisk. Kolejny etap poszukiwań musi prowadzić poza Warszawę, do mniejszych miejscowości na Mazowszu, gdzie mogą się odnaleźć obrazy i malowidła wykonane identyczną lub zbliżoną techniką, lepiej zaś udokumentowaną w źródłach kościelnych. W samej Warszawie identyfikacja XIX-wiecznego malarstwa religijnego jest niemal niemożliwa (ze względu na ogrom zniszczeń wojennych).

16. Jak wiadomo, spłonęły wszystkie archiwa Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności. Jednak materiały, dotyczące kościoła pokarmelitańskiego, mogą dziś znajdować się w klasztorze karmelitanek bosych w Krakowie, dokąd wyjechały z Warszawy ostatnie zakonnice (dotyczy lat 1696-1818), mogą znajdować się w klasztorze szarytek na ul. Tamka (szarytki z tego klasztoru opiekowały się świątynią w latach 1819-1998), oraz nieco mniej ważne dokumenty z lat 1945-98 mogą się znajdować w warszawskiej Caritas, do której kościół należał jako kaplica hospicjum. Te trzy drogi są bardzo perspektywiczne, jeżeli chodzi o kwerendy archiwalne.

17. Położenie nowej posadzki granitowej w korytarzach WTD (d. klasztoru) w roku 1901 i budowa nowych organów (1907-08) są zapewne elementami jednego zjawiska: zakrojonego na szeroką skalę odnowienia budynków WTD prawdopodobnie w związku ze zbliżającym się stuletnim jubileuszem tej instytucji (1914). Można wnioskować, że i pozostałe prace (powstanie polichromii lub jej likwidacja) mogły zostać wykonane w tymże okresie czasowym.

18. Organy w XX wieku remontowano w latach 1959 i 1972. Nic nie wiadomo o ich rozmontowywaniu, odsunięciu i późniejszym przesunięciu - i to wszystko tylko po to, żeby zamalować malowidła za organami (ściana fasadowa na chórze organowym była utrzymana w kolorach brązowo-zielonych, które w jakimś momencie zostały zamalowane na biało).

19. Kościół pokarmelitański nie został zniszczony w Powstaniu Warszawskim, ani podczas burzenia miasta, ani po wojnie. Wiadomo jedynie o pożarze dachu, który nie wpłynął na stan zachowania wystroju kościoła, gdyż sklepienie ocalało. Ocalały organy, które zaznały jedynie "normalnych" uszkodzeń zadanych przez ludzi, a nie - jak w przypadku organów kościoła św. Anny - zniszczeń dokonanych przez walący się strop.

20. Organy Leopolda Hartmana w kościele pokarmelitańskim - to jeden z nielicznych historycznych instrumentów warszawskich (a na dodatek polskiej produkcji), ocalałych po wojnie w Warszawie. Pod tym względem organy te są zabytkiem unikatowym.

21. Niestety, ani pelikan, ani attyka z uskokowym szczytem, na której pelikan się znajduje, nie są historyczne. Na żadnym zdjęciu z okresu ok. 1850-1939 tych dobrze dziś znanych elementów nie ma.

22. Półokrągłe okno chóru organowego, które z ponoć niezrozumiałych powodów zastąpiło po wojnie okno prostokątne, widnieje na wizerunku kościoła z roku 1839 - jest zatem rekonstrukcją oryginału Corazziego.


Czego jeszcze dzisiaj nie wiemy?

1. Nie wiemy dokładnie tego, czy kościół pokarmelitański został zbudowany od podstaw w latach 1693-96, czy tylko przebudowany z pałacowego skarbca (i jeszcze jednego pomieszczenia) Kazanowskich, a jeżeli nawet, to w jakim stopniu.

2. Nie wiemy dokładnie, jaka część dzisiejszego hospicjum służyła za klasztor karmelitanek bosych; gdzie znajdowało się wejście główne (renesansowy portal, schowany dziś na terenie portierni, nie wnosi tu bynajmniej jasności). Nie wiemy też, jaką funkcję pełniła dzisiejsza kaplica Caritas, i czy to nie ona jest wzmiankowana jako "pierwsza" (?) lub "tymczasowa" (?) kaplica klasztorna sióstr karmelitanek. Inaczej mówiąc, dzieje obiektu pozostają w dużym stopniu niewyjaśnione. Nie wiadomo również, w jakim okresie dzisiejszy czworobok hospicjum powstał w dzisiejszym swym kształcie, czyli kiedy nastąpiło wyburzenie mniej czy bardziej zachowanego pałacu Kazanowskich i jak ten pałac swym kształtem miał się wobec istniejących dziś murów.

3. Nie wiemy dokładnie, gdzie w Warszawskim Towarzystwie Dobroczynności mógł koncertować w roku 1819 Fryderyk Chopin. Wnioskuję, iż musiała to być większa sala (raczej na pewno nie kościół), wykorzystywana wówczas jako teatralna. Pierwotnie ogromna sala znajdowała się na piętrze czworoboku od strony Krakowskiego Przedmieścia, lecz (jeszcze przed wyrzuceniem karmelitanek?) została wyburzona. Zachowały się XIX-wieczne zdjęcia "sali WTD", gdzie prowadzono różnego rodzaju loterie. Czy właśnie to jest owa sala teatralna? Na zdjęciu widnieją drewniane stale wzdłuż ścian sali, a sama sala wydaje się być wysoka - znacznie wyższa, niż istniejąca dziś sala od strony Krakowskiego Przedmieścia. Sam gmach od strony Krak. Przedmieścia zachował się w proporcjach, nadanych mu przez Antonia Corazziego, zatem od tej strony wyższej sali w XIX wieku być nie mogło. Zatem gdzie ta sala się znajdowała?

4. Istniejąca dziś od strony Krakowskiego Przedmieścia duża sala na piętrze w roku 1897 funkcjonowała jako "sypialnia dla dziewcząt" (jej zdjęcie jest w "Tygodniku Ilustrowanym"), a więc nie mogła być salą teatralną ("loteryjną"). Problem "wielkiej sali" WTD pozostaje nierozwiązany.

5. Nie wiemy dziś bardzo ważnej rzeczy: kiedy Antonio Corazzi dokonał przebudowy kościoła i klasztoru na skromny empirowy gmach WTD. Jedni (w tym do niedawna i ja) twierdzą, że stało się to po przepędzeniu karmelitanek, a więc w latach 1819-20. Inni bez opamiętania wskazują jeszcze na rok 1818, kiedy kościół wciąż był czynną świątynią klasztorną. W "Tygodniku Ilustrowanym" zaś czytamy, że Corazzi dokonał przebudowy gmachu kilkanaście lat po jego przekazaniu w ręce WTD. A więc nie można wykluczyć, że przebudowa nastąpiła dopiero w połowie lat 1830-ych. Pośrednio świadczy o tym rysunek nieprzebudowanego kościoła, wykonany przez Aleksandra Majerskiego, który, choć i nie jest datowany, wg opisu właścicieli kamienic (którzy, jak wiadomo, co jakiś czas się zmieniali), powstał po roku 1830.
Jedyne, co wiemy na pewno, to to, że w roku 1839 kościół otrzymał już nową fasadę, do której w pewnej odległości dobudowano symetryzujący ryzalit, zawężając optycznie bardzo szeroki (rozległy, a przy tym niski) gmach dawnego klasztoru / pałacu, jedyna stylistyczna pozostałość po którym istnieje dzisiaj w postaci niezgrabnej narożnej "dobudówki" na rogu Krakowskiego Przedmieścia i Bednarskiej.

6. Wg opisu Majerskiego, teatr, który funkcjonował w gmachu WTD, nazywał się "Teatrem Rozmaitości". Nie jestem znawcą teatru, ale przypuszczam, że nie ma to nic wspólnego z dzisiejszym "Teatrem Rozmaitości", a w ogóle nie musiała to być nazwa własna, lecz określenie charakteru instytucji (typu "Sala koncertowa"). Kto zatem wie, ile w historii Warszawy było "teatrów rozmaitości"?

W przyszłości postaram się rozwinąć poruszone tu wątki, które mogą przyczynić się do ponownego napisania historii dawnego pałacu Kazanowskich, a również - kto wie? - być może wpłyną na wybór drogi renowacji kościoła pokarmelitańskiego.