2014-07-18

Tygodnik Ilustrowany o Warszawskim Towarzystwie Dobroczynności

W "Tygodniku Ilustrowanym" (nr 10, 1897) znalazł się obszerny materiał o Warszawskim Towarzystwie Dobroczynności oraz jego poprzednikach - klasztorze i kościele SS. Karmelitanek bosych oraz Pałacu Kazanowskich. Nie interesują mnie same dzieje WTD, lecz to, co bezpośrednio odnosi się do zabytkowego obiektu pałacowo-sakralnego.

Tekst jest autorstwa Wiktora Gomulickiego.

"Do dzisiejszego gmachu na Krakowskiem Przedmieściu przeniosło się towarzystwo w roku 1819. Gmach ten nie miał wówczas swej dzisiejszej postaci. Nadał mu ją dopiero w kilkanaście lat później słynny Corazzi, który w pierwszej połowie naszego stulecia odegrał w dziejach budownictwa warszawskiego rolę tak wydatną, jak Hausmann w Paryżu za drugiego Cesartstwa.

Obecne swe pomieszczenie otrzymała Dobroczynność w puściźnie po Karmelitankach, których skromny kościołek stanowi dziś kaplicę Towarzystwa. Prócz tego część gmachu wznosi się na miejscu dawnego pałacu Kazanowskich.

O Karmelitankach, które w swoim czasie zajmowały w kronice Warszawy miejsce wydatne, dziś już mało kto wie i pamięta. Zakonnice te, zwane "Bosaczkami", przybyły do naszego miasta w pierwszej połowie XVII w. Początkowo mieściły się w skromnym dworku drewnianym, a gdy, przy pomocy dobrych ludzi, zbudowały sobie około r. 1650 murowany klasztorek, kule szwedzkie obróciły go niebawem w perzynę. Klasztorek jednak razem z kościołkiem odbudowano i dobrze zaopatrzono, "Bosaczki" bowiem cieszyły się opieką rodzin magnackich, a nawet panujących.

Maleńki kościół Karmelitanek, który Erndtel w swym opisie (Varsavia physice illustrata) nazywa "kaplicą" (sacellum), posiadał dwie właściwości, wyróżniające go z pośród innych. Tu uczęszczali głównie cudzoziemcy, dla których wygłaszano kazania w języku francuskim (miewał je w początkach tego wieku Albertrandy w przytomności Ludwika XVIII-go); tu również, w grobach pod kościołem, chowano dzieci najznakomitszych rodzin. U Karmelitanek pochowano, między innemi, córeczkę Władysława IV-go. Ojciec uczcił jej pamięć pięknym pomnikiem, który jednak w czasie najazdu szewdzkiego, zniknął bez śladu.

Po oddaniu gmachów klasztornych Towarzystwu Dobroczynności, Karmelitanki, których było jeszcze wówczas trzynaście, przewieziono do Krakowa.

Pałac Kazanowskich słynął w wieku XVII z przepychu i stanowił jeden z dziwów, już nie tylko miasta, ale kraju całego. Opisywano go wielokrotnie. "Dziwem" uczynił ten gmach dopiero Adam Kazanowski, starosta borysowski, marszałek wielki koronny, towarzysz nauk, podróży i... rozpusty Władysława IV-go. Niezmierne bogactwa, z tego włąśnie stosunku osiągnięte, włożył on w urządzenie pałacu, który był poprzednio skromnym dworem skromnego również Boboli.

Ostatnia okoliczność włożyła w usta rymopisa Jarzembskiego następujący naiwny okrzyk:

Gdyby zmartwychwstał Bobola,
Zawołałby z włoska: Ola!
Podkomorzy, urzędniku,
Przeszły miły namiestniku!
Pewnieś tu Zamek założył,
Boś koszt wielki na to łożył.
Nie dziwuję! Według świata
Wymyślają młodsi w lata,
Wszystko kształtnie alla modo,
Z cudzoziemska più commodo!..
Dopiero po przeniesieniu na Krakowskie Przedmieście, Towarzystwo Dobroczynności otrzymało ustawę. Wyszła ona z druku w r. 1820, nosi zaś datę 24 grudnia 1819 r. [...]".

Z informacji, podawanej przez "Tygodnik", wynika, że wg stanu na rok 1893 przy Krakowskim Przedmieściu mieścił się zakład starców i kalek na 360 osób oraz zakład sierot dla 65 dziewcząt.

Kolejny artykuł ("Nasze ryciny") w tymże numerze "Tygodnika" przelewa więcej światła na właściwą historię Pałacu Kazanowskich:

"Tuż przy kościele OO. Bernardynów na Krakowskiem Przedmieściu, wznosił się jeszcze przy końcu zeszłego wieku wspaniały gmach, zwany pałacem Kazanowskich. Przechodząc kolejno w posiadanie od najznakomitszych mężów do monarchów lub osób z rodziny panującej, ostatecznie stał się miejscem przytułku dla Towarzystwa Dobroczynności. Pierwszym właścicielem "pustek", rozciągających się za klasztorem Bernardynów, pomiędzy ulicą Usilną (dziś nie istniejącą) a Gnojową (dzisiejszą Bednarską), był Michał Kiszka. On to w 1589 r. odstąpił "swój dwór" Mikołajowi Mniszchowi, który nabył przyległy dom od małżonków Walentego i Doroty Czapolewskich, jako też place: "Lutoszyńskie" od Krzysztofa Jastrzębskiego i "Kotkowskie" od Katarzyny Jastrzębskiej. W 1598 r. występuje jako właściciel tej całej posiadłości Jerzy Mniszech, który w 1611 r., odsprzedaje ten dwór Andrzejowi Boboli, podkomorzemu koronnemu. Spadkobiercy tego ostatniego w lat sześć miejscowość tę darowali Zygmuntowi III, którego znów sukcesorowie odstąpili za oddane usługi Adamowi Kazanowskiemu, staroście borysowskiemu. Magnat ten, stawszy się w 1632 r. właścicielem tych kilku dworów, zburzywszy te skromne budowle, wzniósł na ich miejscu pałac, a raczej wspaniały zamek, który budową i wewnętrznem urządzeniem budził niezwykły podziw. Potężne, niemal forteczne mury zdobiły cztery wieże po rogach, pomiędzy któremi od strony Wisły rozciągał się taras, skąd oko zachwycać się mogło przepięknym widokiem. W tyle, za głównym gmachem wznosił się cekhauz, a na prawo pałac ogrodowy, dawne mieszkanie Kazanowskiego. Po śmierci marszałka, cały jego majątek, o którego ogromie pisano, iż "nie widziano i widzieć się nie będzie takich kolosalnych skarbów zgromadzonych w rękach prywatnych", zagarnęła jego małżonka, Elżbieta ze Służków, kobieta lat trzydziestu, w pełni swej "krasy", wielka ulubienica Jana Kazimierza. Milionowy majątek i łaski, jakiemi cieszyła się wdowa u monarchy, zdziałały, iż we cztery miesiące po śmierci marszałka, poślubił ją niezatartej pamięci Hieronim Radziejowski. Elżbieta po ucieczce Radziejowskiego zagranicę, sprzedała w 1661 r. zamek za 120.000 złp Alexandrowi na Wiśniczu ks. Lubomierskiemu i jego małżonce Helenie, którzy 1663 r. darowali tę posiadłość Karmelitankom, a Helena wzniosła nadto kościół, dziś należący do Towarzystwa Dobroczynności. Podczas napadu Szwedów, nie uszedł powszechnej klęski i pałac Kazanowskich, który po półtora-wiekowem należeniu do Karmelitanek, w 1818, z woli rządu, przeszedł na własność Towarzystwa Dobroczynności. Druga część terytoryum Kazanowskiego stałą się w 1733 r. własnością Antoniny z Zahorowskich ordynatowej Zamoyskiej, która wzniósłszy tu wspaniały dworzec, darowała go Bernardynom. Po śmierci Zamoyskiej pałac ten przeszedł w posiadanie Karola i Anny z Fryzów de Schmidt, a w 1765 r. Jerzemu hr. Flemminga, po którym odziedziczyła go Izabela ks. Czartoryska. W 1772 r. właścicielką dworu była Joanna z baronów de Stein ks. Lubomierska, następnie hr. Manuzzi, a w 1782 r. Ludwika z ks. Poniatowskich Zamoyska, siostra Stanisława Augusta, która w 1801 r. pałac ten ustąpiła Ludwikowi XVIII, królowi francuskiemu, przemieszkującemu w tym dworze z księżną d'Angoulême pod imieniem hr. de Lille. Od tego ostatniego w 1805 r. nabyła pałac Urszula z Zamoyskich hr. Mniszchowa; następnie był w posiadaniu Izabelli z Mniszchów hr. Dembińskiej, od której w 1835 r. nabył go radca stanu Werner. Dalsze losy tej posiadłości, już z ostatniej doby, są znane; jako o takich, uważamy za niepotrzebne wspominać. W zakończeniu tej notatki dodać należy, że przy restauracyi kościoła Towarzystwa Dobroczynności, około 1839 r znaleziono w grobach trumienkę ze zwłokami zmarłej w 1651 r. córki Jana Kazimierza. Trumienkę zamurowano pod wielkim ołtarzem.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza